piątek, 21 listopada 2014

KALENDARZOWE LOVE



Nastał czas by przygotować kalendarze adwentowe !!!

Ten weekend będzie wręcz idealny by spędzić czas rodzinnie w domu.

Uwielbiam to podekscytowanie, wybieranie projektu , ten permanentny rozgardiasz twórczy.

A potem co rano tupot bosych stópek, chichot i szelest rozpakowywanych niespodzianek;) 

UWIELBIAM !!!!

Dziś garstka inspiracji













zdjęcia pochodzą z klik


Jestem bardzo ciekawa co w tym roku stworzą moje dzieciątka. ..

Wam mogę zdradzić, że na pewno będzie ekologicznie;)

Ściskam cieplutko i do niedzieli ;)

niedziela, 16 listopada 2014

Dziura hurrraaaaa ;) !!!

To było kilka lat temu. Mój pierworodny (wtedy 4 latek) wytarł pierwszą przedszkolną dziurę w spodniach (ślizgając się z kolegami po dywanie) . Pamiętam minę Pani przedszkolanki, która karcącym wzrokiem spojrzała na Filipa, potem na mnie i oznajmiła:
-' Nie będzie Pani zadowolona! Filip zrobił dziurę w spodniach'
-'Dziurę ? To cudownie ;) !!! - odpowiedziałam uradowana
-Wtedy pierworodny przewrócił oczami, spojrzał ze stoickim spokojem na Panią i powiedział- 'A nie mówiłem '....

Tak ,tak , moje dzieci od maleńkiego wiedzą ,że uwielbiam dziury,rozdarcia, przetarcia i plamy !!!

 Są dla mnie kopalnią inspiracji, polem do główkowania i przerabiania. 

















Celowo zaopatruje się głównie w sklepach typu 'Tani Armani' lub na przecenach. Dzięki temu dzieciaki bawią się bezstresowo , a ja nie muszę zrzędzić ,ględzić i wypominać.
A jeśli pojawi się jakaś plamka czy dziurka od razu wkraczam do akcji.
Wyciągam tony ścinków, koralików i ręcznie robionych aplikacji...

Oto ostatnie moje przeróbki :





Zwykły podkoszulek otrzymał kieszonkę na cześć plamy po zupie pomidorowej;)


Córcia natomiast 'załatwiła' spodnie...




Cekiny na gumce odprułam z bluzki kupionej za 1zł i .... gotowe ;)

Pozdrawiam cieplutko i życzę inspirującej niedzieli;)

niedziela, 9 listopada 2014

Jesień in the air



Kocham Polskę za klimat ;) Tak, mówię to całkiem świadomie;)  Uwielbiam zmiany, także w pogodzie. I staram się korzystać ze wszystkich czterech pór roku. Bo każda pogoda to inna przygoda.
Uwielbiam gdy słoneczko budzi mnie rano, ale gdy nadchodzi czas pluchy też widzę w niej dobre strony. Wtedy całą rodziną spędzamy czas w domu. Tato z Fifem grają w szachy, Córcia rysuje jak zwykle leżąc na ziemi, psiur nasz pochrapuje na legowisku,a ja siedząc na fotelu przykryta kocem udaje, że czytam choć tak naprawdę co chwila zerkam na te moje szczęścia;)  Za oknem krople deszczu ścigają się po szybie, a my w ciepłym domku ....RAZEM.




Jesień zawitała do naszego domu dopiero w ten weekend. Wiem , że jestem trochę spowolniona (bo z wystaw sklepowych uśmiechają się już  do nas  pyzate mikołaje), ale wcześniej zupełnie 'nie czułam' jesieni. Ta cudowna pogoda, wypady  na weekend spowodowały, że nawet dzieci 'odpuściły' dyniowe stworki i jesienne dekoracje.




Teraz przyszedł czas na nadrobienie zaległości. Córcia układa bukiety z hortensji, Fif (nasz rodzinny psotnik)podkrada mi kasztany z dekoracji , a tatuś z niecierpliwością oczekuje końca tego kreatywnego bałaganu. 












Pozdrawiam cieplutko ;)
AgaTaKa


niedziela, 2 listopada 2014

Metamorfoza czyli dziewczęce życie męskiej koszuli


Dziś chciałabym przedstawić Wam metamorfozę pewnej koszuli.
Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia : za materiał, krój i moje ukochane paseczki.
Nie chciałam się jej pozbywać kiedy mój Pierworodny z niej wyrósł.
A ponieważ moja córcia to 100% kobiecości musiałam koszule delikatnie przerobić.



I tak niewielkim nakładem (23cm koronki), koszula otrzymała dziewczęcy look.


 Tutaj z ręcznie robioną broszką w filcu.





Pozdrawiam cieplutko ;)

sobota, 18 października 2014

SOKOWE LOVE czyli my sie zimy nie boimy



Mój romans z sokowirówką zaczął się około 10 lat temu, kiedy walczyłam z anemią i żadne leki nie były w stanie jej powstrzymać.Od tamtej pory sokowirówka ma w naszym domu swoje honorowe miejsce.





 W ciągu roku używana jest sporadycznie (jesli kogoś najdzie chcenie) , ale od września do listopada jest używana codziennie!!!
Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego jadę na targ i kupuje 10 kilowe worki różniastych warzyw.
Stoją sobie grzecznie w piwnicy, a my regularnie je opróżniamy.
To taki nasz sposób na przygotowanie się do zimy.






A dlaczego warto pić świeże soki?



- BO TO BOMBA WITAMINOWA (witaminy i minerały w ciągu 15 min są w naszym krwiobiegu)
- możemy przemycić warzywa i owoce , których normalnie byśmy nie zjedli
- zapobiegają zajadom, opryszczkom, katarom, grypom i wszystkim innym obrzydliwym  -om
- wypić warzywa jest dużo łatwiej (wyobrażasz sobie ,że zjadasz dziennie 1 kilo marchwi lub jabłek? a tyle właśnie wchodzi do 1 dużej szklanki soku)
- poprawiają jasność umysłu
- dają kopa (mimo mniejszej ilości snu ma się więcej energii)
- zmniejszają łaknienie na słodycze
- poprawiają wygląd skóry
- oczyszczają z toksyn
- są tanie i paradoksalnie szybkie w przygotowaniu (jeśli pomyślę ile czasu spędziłabym w poczekalni u lekarza, potem w aptece i ile ta przyjemność kosztuje to już wolę poświęcić dziennie 15 min.Bo tyle trwa umycie i pokrojenie warzyw,a potem mycie sprzętu.)





Poza tym robienie soków jest wspaniałym pretekstem ,żeby spędzić czas z dziećmi. One uwielbiają pomagać, myć owoce, podawać ,czy robić samemu swoje soki.


Dlatego soki w dłoń moi mili byśmy wszyscy zdrowi byli!!!!